wtorek, 30 czerwca 2020

Choinka 2020.6

Post choinkowy będzie. Jutro. 
Póki co jest to post taktyczny, do podpięcia. Tak, żeby żabka nie uciekła.


A tak poważnie dalej marnie mi idzie wyszywanie. Cały czerwiec nadrabiam izolację i każdą wolną chwilę spędzam poza domem, na rowerze albo na nogach oczywiście przestrzegając dystansu.


Jednak mały postęp jest bo sięgnęłam po wzór prosty a składający się z większej ilości xxx niż ostatnio prezentuję na wyzwanie u Kasi.


Tego skandynawskiego jelenia już znacie. Wyszywałam go na początku zeszłego roku.
Tym razem postawiłam na mniejszy rozmiar i błękit.

Christmas deer od Svetlana Nemiritskaya (SVS stitch)
wzór do znalezienia na Etsy
Aida Rustico 18ct
Mulina Ariadna 2 nitki


Dobór materiałów podyktowany jest wykorzystaniem go do kartki na zaległe, bo majowe, wyzwanie u Uli. 

Teraz jak już mam kilka w bólu powstałych haftów to może jakieś kartki się niedługo pojawią. Nie obiecuje bo wiecie jak jest..

Tymczasem dziękuję wytrwalcom, że jeszcze tu zaglądają.


niedziela, 31 maja 2020

Choinka 2020.5

Znów na ostatnią chwilę, znów maluch na 14ct. Mam nadzieję, że moja niemoc do bożonarodzeniowych prac w końcu przeminie i nadrobię te zaległości.
Dziś mały wzór skandynawski, wyląduje na prostej kartce.

post czytelniczy - maj


Koniec miesiąca, zatem przyszedł czas na podsumowanie czytelnicze na wyzwanie u Lidzi.
W tym miesiącu należało poszukać książek z literami

 ŚMP


Maj dla mnie znów udany czytelniczo, kolejny raz przeczytałam 4 książki. Co prawda 3 z nich to cieńsze pozycje ale ciekawe to były historie w tak małej formie :)



Nie wiem czemu przy robieniu tego kolażu mam problem z polskimi znakami w Picasie.
Tak więc zamiast Ś mam S w tytulach a przy dziewczynie z konbini chodziło mi o półki nie o polki ;)


Jestem legendą
To opowieść dystopijna o ostatnim niezarażonym wirusem człowieku radzącym sobie z nagrożeniem ze strony wampirów. Pełna grozy i napięcia walka Roberta o przetrwanie  oraz walka z samum sobą.

Neville, z niewiadomego powodu odporny na działanie wirusa, jest ostatnim żyjącym człowiekiem w mieście. Otaczają go „Zarażeni” – ludzie, którzy na skutek epidemii zmienili się w mięsożernych mutantów zdolnych do funkcjonowania jedynie w ciemnościach, pożerających i zarażających wszystko i wszystkich na swojej drodze.
Ostatnie trzy lata Neville buszował po okolicy w poszukiwaniu pożywienia i zapasów, systematycznie wysyłał w eter wiadomości, wierząc, że dotrą one do innych ocalałych. Jednak Zarażeni cały czas czają się w mroku, obserwują każdy jego ruch i czekają, aż zrobi jeden śmiertelny błąd.



Światło między oceanami
Historia małżeństwa mieszkającego na wyspie, ze względu na pracę w latarni mężczyzny.



Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.

Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Świat kupek
Książka Terrego Pratcheta wpisująca się w rozpasły cykl Świat Dysku.
Jednak spokojnie może być czytana odrębnie. Książka o kupach i odchodach skierowana do dzieci.
Tak wiem, brzmi dziwnie ale jest w niej sporo pouczających i ciekawych treści :)
Mały Goeffrey jedzie do babci do miasta, gdzie przechodzi fascynację odchodami różnych sworzeń. Zbiera je z myślą o stworzeniu Muzeum Kupek :)

Książka pomimo tematyki nie jest odrażająca. Zabawna, pełna abstrakcyjnego humoru i ironii. 
Czyli w stylu Pratchetta.

Dziewczyna z konbini
Powieść o dziewczynie z zaburzeniami , która pracuje dorywczo w sklepie skożywczym. 


Wybaczcie, że dziś podpieram się opisami książek z okładki i portali ale ciężki dzień jest dla mnie. Już jestem po drugiej kawie a i tak  mam problem zebrać myśli w sensowne zdania.


Dziękuje Wam za odwiedziny i komentarze pod ostatnim postem z jajem.
Jak się uda to będzie dziś jeszcze jeden post.

 

środa, 27 maja 2020

Wiosenne jajo


W końcu! po wielu dniach dłubania konturów mogę się pochwalić ukończonym jajem od Marii Brovko, który był do wyszycia w drugim etapie SALu u Świrów rękodzieła. 



Spring egg Maria Brovko
kanwa 20ct Zweigart nr 443 jasny róż
mulina DMC, jedna nitka


Zmęczył mnie ten wzór. Wymyśliłam sobie wyszywanie na 20ct jasnoróżowej. I to był mój błąd bo więcej czasu znajdywałam wieczorami na wyszywanie a, że nie miałam dość silnej lampy, żeby śmiało stawiać kreski to praca szła w wolnym tempie.





Co prawda czas na wykonanie tego wzoru w SALu minął ale ja tak długo do niego wzdychałam, że musiałam go w końcu skończyć.
Docelowo wybrałam tak drobną kanwę bo chcę wykończyć je jako zawieszkę.
Szukam materiału w odpowiednim kolorze, póki co prezentacja na tamborku.







Dziękuję Wam za odwiedziny i pozostawione komentarze.
Do następnego


wtorek, 12 maja 2020

Wielkanocne kocie

Wykluło się z jajka :)


Wzór pochodzi od Aliolki jest z mini jajecznej serii. Zając w skorupce wyszyty został w zeszłym roku, w tym kluje sìę kociak.


Prosta kartka bez większego planu.
Papiery pochodzą z bloczku kupionego kiedyś w Empiku a tekturka i haft pociągnięty tuszem pigmentowym. 

Może tonacja różowo błękitna nie jest typowo wielkanocna ale przeglądam swoje zbiory i przekładam papiery na różne kupki z zamiarem wykorzystania tego co jest. 
Nie robię żadnych zamówień, próbuję się odgrzebać się z tego co mam. Chociaż scrapki niebezpiecznie zaczynają się kończyć.



Tym oto sposobem mam większy zapas kartek wielkanocnych niż bożonarodzeniowych.


Kartka powstała na majowy etap wyzwania Wielkanocnego u Primitive Moon




Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze
do następnego.



czwartek, 30 kwietnia 2020

Choinka 2020.4

Znów na kolejny etap zjawiam się z maluchem, tym razem niestety niedokończony haft
Podmienię zdjęcie jutro, tymczasem wrzucam jedno robocze by podpiąć link do żabki.





Mały rudzik
Biała Aida 16ct
haft wymiary 34x20xxx
Wzór pochodzi z CrossStitcher nie pamiętam nr
Do znalezienia na Pinterest


Edit poranny
Z rana przy kawce szybko skończyłam gałązkę i postawiłam kontury.


Dalej mi wstyd za tego malucha, tak niewiele pracy w niego włożyłam i postaram się zmobilizować z jeszcze jednym editem tego dnia.

*

Edit sobotni
Jest kartka! 
Moja pierwsza BN 2020 
Uff
Zrobiona co prawda wczoraj ale już miałam kiepskie światło do zdjęć




Może troszkę smęntnie (matowo) się kartonik prezentuje ale tasiemka satynowa i obręcz z papieru lustrzanego nadają jej połysk. Nie widać chyba tego dobrze na zdjęciach.


Zamiast czerwonych krzyżyków ostokrzewu dodałam
 koraliki (niespodzianka) i pasek papieru w kratkę.
Zatem spełnia wytyczne kwietniowe kartkowania u Uli.


Zrobiły mi się małe zaległości w kartkowaniu z Ulą. Będę chciała i to odrobić w najbliższym czasie.



Dla porządku jeszcze banerek Kasiny



Dziękuję Wam za odwiedziny i miłe słowa.
Trzymajcie się ciepło i zdrowo
❤️

środa, 29 kwietnia 2020

post czytelniczy - kwiecień

Witajcie, 
mało mnie na blogu ale opornie mi idzie pomimo wolnego czasu tworzenie, haftowanie też jak po grudzie szło.
Kwiecień zleciał mi bardziej czytelniczo. Pewnie niektórzy pomyślą, że te 4 książki poniżej to mało ale póki co to mój miesięczny rekord tego roku.



Z powyższego wyniku jestem zadowolona w 3/4




Władca much to opowieść o grupce młodych chłopców, którzy po katastrofie lotniczej trafiają na bezludną wyspę.
Początkowe radość i beztroska bez dorosłych przeradza się w budowanie zorganizowanej społeczności (budowa szałasów, warty przy ognisku ratunkowym) by skończyć na dzikich polowaniach nie tylko na zwierzęta. 
Pomimo rajskich opisów od początku wyczuwalny jest niepokój o dalsze losy chłopaków. 
Psychologiczna z zarysem różnych cech osobowości i ich zmianą gdy brak norm społecznych i zasad moralnych.
Chciaż napisana w 1954 to czyta się szybko, podobała mi się, od dawna czekała na półce.
Tylko niepotrzebnie czytałam wprowadzenie od Stephen'a Kinga bo zdradza zakończenie.




Amundsen, ostatni wiking to biografia, którą chciałam przeczytać od czasu lektury "Terroru" Dana Simonsa. Roald Amundsen to odkrywca przejścia Północno - Zachodniego na biegunie północnym  (tego samego, na którym toczy się akcja dramatycznej wyprawy statków Terror i Erebus ok. 60 lat wcześniej.) i zdobywcy bieguna południowego. 

Bardzo ciekawa biografia osoby ambitnej i  zdeterminowanej do dużych osiągnięć. By pozyskiwać fundusze na wyprawy zdobywał patenty żeglarskie ( dla jednoosobowego dowodzenia wyprawami) oraz kursy naukowe potrzebne do prac badawczych, choć w swoich zapiskach nie ukrywał, że w ogóle go powyższe prace nie interesowały. Był zdobywcą, choć ciągle zadłużonym, uciekającym o północy w sztormie przed windykatorami. 

Widać podobieństwo i inspirację postaci kapitana Croziera z "Terroru" Norwegiem :)



Przepis na szczęście obyczajówka od Agaty Przybyłek.  Nie czytałam książek tej autorki, a ta okazała się być kolejną częścią cyklu. Nie przeszkodziło to jednak w poznawaniu losów tych bohaterów. Bo tu akcja toczy się wokół pary Julii i Maxa.
Julia przeżywa wizję potencjalnej bezdzietności oraz brak partnera do założenia rodziny.
Max, kobieciarz obiecuje pomoc w zdobyciu tego odpowiedniego, ciesząc się po cichu ze zbliżenia do Juli, w której jest zakochany.
Komedia romantyczno - obyczajowa, lekka na jeden wieczór a mi się z tą książką zeszło kilka dni.
Nawet przyjemnie, chwilami zabawne dialogi ale brakowało mi postaci drugoplanowych i ciekawych z nimi wątków. Są inne postaci i ich problemy, w moim odczuciu tylko po to by wydłużyć fabułę o kilkadziesiąt stron i stworzyć sytuacje do skompikowania relacji między głównymi bohaterami. 
Przewidywalna z rozczarowującym finałem. Jak dla mnie historia do zamknięcia w jednej książce ale tu będzie cdn, nie potrzebnie. 



Adept to z kolei książka fantasy i sf. 
Akcja dzieje się w alternatywnej rzeczywistości Warszawy na początku XX w. Kiedy to Polska była pod zaborami. W Warszawie, Moskwie i Petersburgu tworzą się tajemnicze enklawy w których panują i zabijają demony i niebezpieczne stwory. Tymczasowe bezpieczeństwo zapewniają mury wzmocnione srebrem i straż. Do środka na własne ryzyko wchodzą alchemicy (uwcześni farmaceuci) do zdobycia cennych surowców magicznych i leczniczych. Pozorna kontrola sytuacji zostaje zaburzona, kiedy ktoś dla własnych celów niszczy ochronę przed stworami sprowadzając chaos
Tu przez rozdziały wprost płynełam,
  bardzo podobały mi się główne, charakterne i niejednoznaczne postaci, cięte i ironiczne dialogi, a w tle konflikt polityczny oraz zbliżająca się I wojna Św. 
Z wielką chęcią zabiorę się za kolejne tomy i losy alchemika Rudnickiego, kapitana Samarina i Anastazji.


Udał mi się ten kwiecień czytelniczo.
Zobaczymy jak będzie w maju :)


Dziękuję, że zaglądacie pomimo mojej znikomej obecności tutaj
i komentujecie.
❤️

piątek, 10 kwietnia 2020

Wielkanocnie

Na nadchodzące Święta życzę Wam zdrowia i spokoju ducha
oraz bezmiar nadziei i otuchy.

Oj dziwne będzie to świętowanie, inne. Czy tylko ja mam takie odczucia?

Dziwnie mi jest w tej izolacji. Jednocześnie mam chęci do robienia wszystkiego na raz by za chwile nie robić nic...

Ja również zdecydowałam nie wysyłać w tym roku kartek. Nie chciałam podejmować tego ryzyka by kogoś narazić.
I dlatego chociaż miałam kilka prac ukończonych + kilka haftów z zeszłego roku masakrycznie wolno zbierałam się do zrobienia tych dwóch kartek poniżej.



Te ciekawsko zaglądające zające znalazłam na Etsy na koncie FandomCrossStitchery.
Pocieszne maluchy, chociaż mają kilka ćwierć krzyżyków na oczach, głównie powstały blackworkiem.






Rozmiar haftu to 56 x 56xxx
Wyszywałam na białej kanwie 16ct.



Króliki są w wersji mini i maxi. Jedna kartka ma wymiary 12x12cm druga 15x15cm wszystko przez gotowe bazy, a raczej ich brak. 

Kartki niech będą początkiem mojej zabawy u Private Moon, 


Dziś tyle kochani.
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa pod postami.

Trwajcie w zdrowiu.
❤️

wtorek, 31 marca 2020

Choinka 2020.3

Tak jak pisałam wcześniej dziś, udało mi się wyszyć mały haft na zabawę Choinka 2020


Nie jestem z siebie zadowolona, ostatnio robię zawieszki a dziś nawet kartki z tym haftem nie zaprezentuje.
Tak się ten miesiąc ułożył i tak już musi zostać.
Ta latarenka jest naprawdę mała, haft jest wyszyty na 14 beżowej z myślą o etapie kartkowania BN u Uli.


Dziękuję, że zaglądacie.
Trzymajcie się zdrowo.
❤️

post czytelniczy - marzec


Koniec miesiąca to czas podsumowań czytelniczych, jeśli się jakiekolwiek miało. 
Mnie udało się przeczytać trzy książki.
Łatwo nie było, bo myśli błądziły wokół tego co się dzieje i dużo troski co będzie. 
Chyba już się oswoiłam z tym uczuciem bo wróciło skupienie na książce.

Ale książkom też muszę oddać swoje.
W marcu starałam się dobierać książki pod litery WDK zadane przez Lidzię.


Z tego zbioru dwie mnie mocno wciągnęły:

Dracula, historie Hrabiego wampira znają wszyscy z filmów, zadomowił się w popkulturze na dobre. W końcu przeczytałam, nie żałuję.
Profesor Van Helsing wygląda jak staruszek a nie jak Hugh Jackman ;)

Dziewczyna z gór to opowieść psychologiczna o manipulacji i o porwanej dziewczynce. To ona prowadzi narrację cały czas. Chociaż dosyć szybko podejrzewamy motyw porywacza to i tak historia wciąga.

Zły chłopiec trochę mnie rozczarował. 
Taka tam rozmowa dwojga znajomych przy kawie, treści ciekawych mało, czcionka duża, tekstu w kolumnach mało. Chociaż zdjęcia można pooglądać. Na biografię pana Lindy czekam bo to interesujący człowiek. 

Zły chłopiec wpasował mi się także w wyzwanie na LC.

Dziś tyle, 
Jak zdążę to zajrzę jeszcze z jakimś droniazgiem na Choinkę2020 bo nie mam nic na razie..

Dziękuję za odwiedziny i komentarze.